niedziela, 21 grudnia 2014

Serce na pysk upadło...

To jest noc. Uspokaja mnie jej barwa. Nie krzyczy kolorami wszechobecnych lampek 
i kolęd w marketach. Zasypia centrum miasta. Siedzę ogarnięty moją ciszą. Szlafrok. 
Kubek kawy i myśli rozbiegane od tygodnia.
Masz tak, że kiedy poczujesz znany zapach, usłyszysz piosenkę, przypomina ci się jakiś moment w życiu i chcesz to dalej czuć, słyszeć, widzieć? 

Przychodzi taki czas, gdy zdajesz sobie sprawę, kto się liczy, kto nie liczył się nigdy, a kto będzie liczył się zawsze. I poznajesz, kto udaje, kto jest szczery, kto prawdziwy i kto zrobi dla ciebie wiele. Są także chwile, rzeczy które chciałbyś, żeby się nie wydarzyły ale musisz je zaakceptować. I są ludzie bez których nie możesz żyć, ale czasem musisz pozwolić im odejść. Mówią: Nie trać czasu z kimś, kto nie ma czasu spędzać go z tobą. Hmm... Wspólna rozmowa i słuchanie, te drobne gesty, są bardzo ważne. Jeżeli tego nie ma, żyjemy obok. Znów przez to rozmijamy się całkiem.

Musisz iść w rytm ulicy. Trzymać z tymi, na których możesz liczyć. Szczęścia nie dostaje się w prezencie, a grawitacja jest do pokonania, gdy przestajemy się bać. Życie jest odbiciem naszych myśli, może dlatego warto afirmować pozytywnie i świadomie. 

Serce gorące lecz niezdarne. Znów na pysk upadło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz