W natłoku spraw i życia nasyconego pośpiechem, wchodzę w inny wymiar nocy.
Mijam nieznane twarze, choć nie takie obce, ktoś się uśmiechnął. Pies przebiegł przez ulicę. Zapalone światła w oknach i czyjeś odbicie. Płacz dziecka i kolejna bezsenna noc.
Gdzieś dalej zakochani wtuleni w siebie, szukają swych dłoni. Chłód staje się ich sprzymierzeńcem.
Księżyc jakby pełniej, jaśniej oświetla drogę tym, którzy wybrali się na spacer.
Jak kaganek w wąskiej i ciemnej uliczce, dodaje odwagi i wiary, nawet jeśli obok nie ma tych, co być powinni. Wpatruję się w niebo. Spadająca gwiazda i szybkie życzenie. Na dnie serca położę, otulę kocem, by było mu ciepło. Niech dojrzewa i się narodzi.
A może ukradnę jedną z tych gwiazd. Zaszyję dziurę i w kieszeni ukryję, jak czterolistną koniczynę - na szczęście. Niemożliwe dziś nie istnieje.
I składam ręce w geście modlitwy. Daj Panie siłę i wiarę, co góry przenosi. Nadzieję, która nie zawodzi. Miłość, taką do końca...
Inny wymiar tej nocy - ODNALEZIONEGO SPOKOJU.
niedziela, 28 września 2014
...
Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad.
Dlatego miej świadomość tego, co robisz.
Paulo Coelho
Dlatego miej świadomość tego, co robisz.
Paulo Coelho
piątek, 26 września 2014
Życie...
Jak niepotrzebne kapcie rzucane z kąta w kąt... Jak wysiedziany fotel niepasujący do reszty domu... Jak fale morza o brzeg ciągle obijane... Jakoś niechętnie spoglądamy przez ramię, bo musielibyśmy coś zmienić... obiecać... przeprosić... Łatwiej iść dalej, nawet jeśli niepokój duszę trawi. I ta naiwna pewność, że po nocy dzień przychodzi. Życie toczy się dalej. Niewinne emocje.
czwartek, 25 września 2014
Tylko na dziś...
...jak Pluszak...
do przytulania
kochania
spania
na pustkę
smutek i łzy
na uśmiech
i lepszy wieczór
na dziś...
na dziś...
A jutro?
do przytulania
kochania
spania
na pustkę
smutek i łzy
na uśmiech
i lepszy wieczór
na dziś...
na dziś...
A jutro?
Szczęście...
U mnie wszystko jak dawniej, tylko świat mniej kolorowy...
Zapach spadających liści i chłodu na ciele...
Umiera ziemia...
Niebo częściej płacze...
To na czym najbardziej zależy, wkładamy całe serce.
JAK...
lek na zło...
aspiryna na grypę...
telefon zaufania...
kolor w szarości...
dajesz wszystko, niewiele dostając...
Każdy dostaje dwa worki. Jeden pusty. Na doświadczenie. Drugi pełny. Ze szczęściem. Ważne, by napełnić ten pierwszy, zanim drugi opróżni się.
Dzisiaj zaczynam rozumieć...
Szczęście sprzyja tym, którzy wiedzą pod jaką postacią go znaleźć.
Zapach spadających liści i chłodu na ciele...
Umiera ziemia...
Niebo częściej płacze...
To na czym najbardziej zależy, wkładamy całe serce.
JAK...
lek na zło...
aspiryna na grypę...
telefon zaufania...
kolor w szarości...
dajesz wszystko, niewiele dostając...
Każdy dostaje dwa worki. Jeden pusty. Na doświadczenie. Drugi pełny. Ze szczęściem. Ważne, by napełnić ten pierwszy, zanim drugi opróżni się.
Dzisiaj zaczynam rozumieć...
Szczęście sprzyja tym, którzy wiedzą pod jaką postacią go znaleźć.
sobota, 20 września 2014
Po drugiej stronie...
Dobrze jest mieć choć jeden adres pod który można zawsze pójść i mieć pewność, że zostanie się przyjętym. Dobrze jest też mieć choć jeden numer telefonu pod którym zawsze się ktoś odezwie bez względu na porę, bez względu na wszystko.
czwartek, 18 września 2014
wtorek, 16 września 2014
poniedziałek, 15 września 2014
Tej nocy nie będę sam...
Nie pytając, usiadła na brzegu łóżka
przyniosła milion myśli i tyleż samo pytań
bezsenność
brak rozmowy w rozmowie
pół pewności
w kącie błyszczą oczy kota
pytam siebie codziennie, którą drogą najpewniej
każdą z nich zna los
moje karty ktoś znaczył
Nigdy nie żałuj, że zrobiłeś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłeś szczęśliwy
dość wrażeń jak na dziś
Życie odłożone na później.
przyniosła milion myśli i tyleż samo pytań
bezsenność
brak rozmowy w rozmowie
pół pewności
w kącie błyszczą oczy kota
pytam siebie codziennie, którą drogą najpewniej
każdą z nich zna los
moje karty ktoś znaczył
Nigdy nie żałuj, że zrobiłeś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłeś szczęśliwy
dość wrażeń jak na dziś
Życie odłożone na później.
sobota, 13 września 2014
...
Noc za oknem. Kto wie co kryje. Z twarzą w dłoniach wyglądam w nieznane.
Świat zapłakany. Kolejny liść spadł na ziemię, jak niejedno życie, które dziś zgaśnie.
Nikt nie zapuka. Nie zadzwoni. Nadzieja to za mało. Bliska, a dziś tak daleka.
Świat zapłakany. Kolejny liść spadł na ziemię, jak niejedno życie, które dziś zgaśnie.
Nikt nie zapuka. Nie zadzwoni. Nadzieja to za mało. Bliska, a dziś tak daleka.
środa, 10 września 2014
Nowy dzień...
Rzeczywistość zamknięta w czterech ścianach z kubkiem porannej kawy. Dzień jak co dzień? Przecież zawsze przynosi coś nowego, świeżego, pomimo schematu "wstać, przeżyć, iść spać". Inny krajobraz za oknem, inni ludzie mijani w drodze do pracy. Kolejna nadzieja, a może ta sama, tylko w innym wydaniu, ubrana w nową okładkę.. Jeden się myli... Drugiemu się udaje... Dzień jak co dzień? Wieczór przyniesie odpowiedź.
wtorek, 9 września 2014
Złamane skrzydło...
Ostatnio przeczytałem: "Kiedy znajdziesz piórko uśmiechnij się... to znak od Twoich Aniołów, że jesteś pod ich opieką...", a ja mam wrażenie, że mój Anioł ma złamane skrzydło, które nie raz przytrzasnąłem drzwiami. Pewny wszystkiego, zawsze w biegu, z zaciśniętą dłonią, jakbym chciał coś zatrzymać na dłużej. Złudne..., bo jak piasek, zaczyna uciekać między palcami. I tylko wiara, że obijając się o nonsens, znajdę piórko i uśmiechnę się.
poniedziałek, 8 września 2014
Być wysłuchanym...
"Powiem ci teraz o umiejętności słuchania innych.
Jeśli otworzysz drzwi twojego domu przed włóczęgą, a on zasiądzie, nie wyrzucaj mu, że jest sobą, nie kim innym. Nie sądź go. Bo jego głód to przede wszystkim potrzeba znalezienia gdzieś miejsca, przyjścia do kogoś z ciężkim brzemieniem wspomnień, z urywanym oddechem i postawienia w kącie żebraczego kija. potrzeba znalezienia się w cieple, naprzeciw twojej spokojnej twarzy, właśnie z całą jego przeszłością, która nie będzie poddawana ocenie, i z ujawnionymi przywarami. I już nie będzie mu ciążyła jego kula, bo ty mu nie każesz tańczyć.
Poczuje się bezpieczny, wypije mleko, które mu nalejesz, i będzie jadł łamany przez ciebie chleb, a uśmiech, jakim go obdarzysz, będzie jak ciepły płaszcz i jak słońce łaskawe dla ślepca. A ty byś przypuszczał, że to podle uśmiechać się do niego, dlatego że on rzekomo tego uśmiechu niegodny?
I czy myślisz, że coś mu dajesz, jeśli nie dasz tego, co najważniejsze - przyjaznego posłuchania, które potrafi uszlachetnić twoje stosunki nawet ze śmiertelnym wrogiem?"
Jeśli otworzysz drzwi twojego domu przed włóczęgą, a on zasiądzie, nie wyrzucaj mu, że jest sobą, nie kim innym. Nie sądź go. Bo jego głód to przede wszystkim potrzeba znalezienia gdzieś miejsca, przyjścia do kogoś z ciężkim brzemieniem wspomnień, z urywanym oddechem i postawienia w kącie żebraczego kija. potrzeba znalezienia się w cieple, naprzeciw twojej spokojnej twarzy, właśnie z całą jego przeszłością, która nie będzie poddawana ocenie, i z ujawnionymi przywarami. I już nie będzie mu ciążyła jego kula, bo ty mu nie każesz tańczyć.
Poczuje się bezpieczny, wypije mleko, które mu nalejesz, i będzie jadł łamany przez ciebie chleb, a uśmiech, jakim go obdarzysz, będzie jak ciepły płaszcz i jak słońce łaskawe dla ślepca. A ty byś przypuszczał, że to podle uśmiechać się do niego, dlatego że on rzekomo tego uśmiechu niegodny?
I czy myślisz, że coś mu dajesz, jeśli nie dasz tego, co najważniejsze - przyjaznego posłuchania, które potrafi uszlachetnić twoje stosunki nawet ze śmiertelnym wrogiem?"
Antoine de Saint-Exupery "Twierdza"
piątek, 5 września 2014
Początek...
Krok w świat myśli nieuczesanych, niepoukładanych...
Subskrybuj:
Posty (Atom)